Menadżer Oprogramowania

Linux już dawno przestał być tylko dla geeków i choć szybciej i wygodniej jest instalować poprzez terminal (coś jak okienko DOS znane z Windowsa) to na potrzeby nowych, niezaznajomionych użytkowników powstał specjalnie Menadżer Oprogramowania

1Menadżer oprogramowania w systemie Linux przypomina nam Sklep Play znany z Androida. Sam Android to przecież nic innego jak zmodyfikowany Linux.

Obsługa tegoż menadżera nie jest skomplikowana i nie wymaga od użytkownika tajemnej wiedzy.

Z reguły skrót znajduje się „menu Startu” a po uruchomieniu musimy podać swoje hasło. Tak wygląda w sumie każdy początek instalowania programów na Linuxie. Ma to na celu uchronienie nas by nikt nieuprawniony nie namieszał nam w systemie.

Dalsza obsługa jest dziecinnie prosta. Okno z kategoriami głównymi szybko uświadamia nam że nie będzie trudno znaleźć to czego chcemy, a każdy program jaki wpadnie nam w oko jest opisany wraz ze zdjęciami jak i komentarzami użytkowników. Sama instalacja ogranicza się do przycisku instaluj a już chwilę później możemy znaleźć nasz program w „starcie” w odpowiedniej kategorii.

Bo w linuxie popularny „Start” mamy posegregowany na kategorię, a każdy kolejny program sam z automatu przypisuje się do jednej z nich. I tak na przykładzie GIMPa znajdziemy w zakładce Grafika, a pakiet LibreOffice w Biuro. Jeśli nie wiesz co do czego i nie wiesz co robi się w danym programie wystarczy w wyszukiwarce „Start” wpisać dowolną frazę co chcemy zrobić a asystem sam podrzuci nam zainstalowany program niczym szukajka Googla. Na przykład chcąc nagrać płytę DVD ze zdjęciami z wesela wystarczy wstukać nagrywanie by od razu wyskoczył nam np. Brasero program do wypalania płyt.

Jak widzicie nie jest to skomplikowane 😉